Jak rok temu, lista tego, co mi się w związku z nadchodzącymi świętami marzy:
- podwójna stopa do perkusji, koniecznie,
- zaliczony semestr, niekoniecznie,
- HTC Wizard, opcjonalnie.
Najprawdopodobniej po świątecznym zastrzyku gotówki, rzucę się na stopę. W trakcie przerwy świątecznej będę zakuwał do zaliczeń. Niestety, Wizard poczeka pewnie, aż na niego zarobię. Taki urok prezentów pieniężnych, że od pewnego wieku są zawsze za małe.
Eh, trzeba będzie zacząć na tego typu cuda zarabiać. Niestety, dla ludzi z moim wykształceniem w tym kraju roboty nie ma.
Idę przez miasto. Jest wcześnie popołudnie, Nowy Rok. Wracam z imprezy sylwestrowej. Spory kawałek drogi do domu muszę przejść piechotą, świąteczny rozkład jazdy autobusów nie jest mi zbyt przyjazny. Mimo ilości wypitego alkoholu, jestem trzeźwy jak świnia. Idę i robię to, co najbardziej mi odpowiada - patrzę.
Przez długi czas nie przejeżdża ani jeden samochód, nie mija mnie ani jeden przechodzień. Miasto dziś jest ciche, praktycznie milczące. Nocą huczało i trzęsło się od muzyki i tańców, jego rozbłyskało dziesiątkami kolorowych, głośnych sztucznych ogni. Ostatniej nocy roku jego mieszkańcy, tak jak wszyscy inni ludzie na tej planecie zdawali się krzyczeć - "Kolejny rok! Jeszcze tu jesteśmy i na długo zostaniemy!" Wczoraj przypominali o swoim istnieniu. Dziś, zmęczeni tą pracą, muszą odpocząć. Patrzę na bloki i z zamyśleniem kiwam głową - sam brałem w tym udział, dobrze wiem, o co chodzi. Ja, na szczęście, już się wyspałem.
Dzwonię do domu, żeby sprawdzić, czy nie oberwie mi się za tak późny powrót. Mam dziś szczęście, wszyscy zdają się być w dobrym humorze. Żadnych dwuznacznych pytań czy insynuacji. Zapewne w domu też było całkiem wesoło.
Mijam grupkę dziewczyn, wracających z zabawy. Uśmiechnięte, ale nie roześmiane, zmęczone nocą. Po drugiej stronie ulicy widzę parę, lekko zataczając się wracającą do domu. Parę pojedynczych osób, szczelnie owiniętych w płaszcze. Wszyscy rozespani, chcący jedynie wrócić do domu, położyć się, wypocząć.
Właśnie takie miasto lubię - bardzo ciche, pozbawione jednej ze swych cech - hałasu. Takie jest tylko bardzo późną nocą i w świąteczne poranki, oraz w ten jeden dzień - Nowy Rok.
Dużo szczęścia w tym roku, życzę wszystkim.
Mimo późnej pory - spać mi się jeszcze nie chce. Dla zabicia czasu, postanowiłem przejrzeć i ewentualnie usunąć część zdjęć, które trzymam na HDD.
Większość z tych zdjęć w jakiś sposób związana jest z moją klasą w liceum. "Sesja zdjęciowa" zrobiona nam przez zaprzyjaźnionego katechetę (naprawdę świetny człowiek), zdjęcia z rozdania świadectw maturalnych i z pożegnania się z wychowawczynią...
Można się rozkleić. Brakuje mi was, do jasnej cholery.

Jeśli ktoś nie życzy sobie oglądać tu swojej facjaty - niech się zgłosi, się zamaże.