Miniprojekt - Thismeanswar! cue sheets

wpis dodany o godzinie 12:56, 29 lipca 2011
poziom: 0, kategorie: muzyka
1 komentarz, trackback

Trafiłem niedawno w sieci (nie pamiętam już nawet jak, pewnie przez soup.io) na mixy pewnego Norwega, używającego ksywki Thismeanswar! Muzyka moim zdaniem wręcz cudowna, do tego pan ten, tak uważam ja i można się nie zgodzić, ma talent do wybierania i składania utworów. Pliki można bez problemu pobrać z jego profilu na soundcloud.com.

Jedyny problem, jak dla mnie, to konieczność klikania jak potłuczony w pasek postępu, żeby trafić na ulubiony fragment. Na szczęście da się coś z tym zrobić. Thismeanswar! Publikuje na swoim profilu tracklisty. Wychodząc od tego i doszkalając się z działania plików .cue, opracowałem odpowiedni plik dla mojego ulubionego jak na razie mixa - I'M IN WUB.

Zgodnie z własnym przekonaniem, że sharing is caring, publikuję plik tutaj.

Plik dostępny jest na moim Dropboxie. Jeśli tylko nie znajdę sobie niczego ciekawszego do roboty, w najbliższym czasie przygotuję podobne dla pozostałych mixów.

Plik .cue zawiera odnośnik do .mp3 w linijce:
FILE "Thismeanswar! - I'M IN WUB.cue.mp3" MP3
Plik audio ma u mnie taką nazwę, aby ułatwić odfiltrowanie go przez Media Library foobara2000. Żeby działało, wystarczy zmienić nazwę pliku u siebie, albo w tej linijce.

Swoją drogą - jak z obsługą .cue przez różne odtwarzacze? Foobar2000 bez żadnego problemu sobie z nimi radzi, a inne?


Muzyka z GS-u

wpis dodany o godzinie 16:32, 20 grudnia 2009
poziom: 0, kategorie: internet, muzyka
6 komentarzy, trackback

Na blogu Kacpra przeczytałem dziś krótki wpis o muzycznej wyszukiwarce/radiu internetowym, z dość bogatą biblioteką utworów - Grooveshark.

Szybko zapoznałem się z programem, wyszukałem paru wykonawców, kilka gatunków muzycznych i doznałem lekkiego szoku - tyle komercyjnej muzyki, za darmo? Może jeszcze z poszanowaniem praw autorskich? Tak, jasne... Okazuje się, że słuchanie muzyki w sieci za darmo, bez ograniczeń i legalnie to sytuacja całkiem prawdopodobna.

Jak można przeczytać na Wikipedii, właściciele, Escape Media Group, podpisali umowę licencyjną z EMI (artykuł w Wired), a w ciągu nadchodzącego półrocza mają zamiar podpisać kolejne, z pozostałymi wytwórniami Wielkiej Czwórki - Warnerem, Universal i Sony. Na razie panowie bawią się w kotka i myszkę z właścicielami praw majątkowych do utworów, pozwalając użytkownikom na upload czego tylko dusza zapragnie, następnie usuwając pliki, gdy wystąpi o to stosowny podmiot. Wszystko zgodnie z DMCA, ale jednak, jak mi się wydaje, odrobinkę na granicy prawa.

Mimo to wydaje mi się, że skoro udało się EMG zamienić pozew EMI na licencję, możemy liczyć na kolejne umowy i mniej podatną na prawnicze ataki formę działalności. Przy okazji mam nadzieję na lekką odwilż w stosunkach między wytwórniami płytowymi a wrednymi piratami użytkownikami internetu - wydaje się, że producenci zaczynają zauważać możliwości sieci, jeśli chodzi o promocję i dystrybucję materiałów.

Największym plusem serwisu jest to, że w przeciwieństwie do Last.fm czy Pandory, można korzystać z niego w pełni i za darmo także w Polsce, a nie tylko na terenie USA czy UK.

Jeszcze jedno - czy zdarza się wam na imprezach "domówkach", że ktoś chce koniecznie puścić wam jakiś utwór i próbuje znaleźć go na YouTube, przebierając w nagraniach niskiej jakości, amatorskich teledyskach i martwych filmach? Koniec z tym, teraz czas na Groovesharka, przynajmniej na "moich" imprezach.


Pewnie zaraz okaże się, że jestem strasznie do tyłu z nowinkami internetowymi i że Grooveshark znany jest wszystkim od dawna.