Dodałem sobie komentarz u Kosedowskiego pod wpisem i po chwili dopiero zauważyłem, że poprzedni tamże komentarz jest sprzed prawie miesiąca. Zaniedbałem czytnik...
Poza tym muszę wziąć się za tę zasraną domenę moją. W poniedziałek - hołmpejdż, we wtorek - mała qdb do "pewnych celów", w środę - blog. Pewnie i tak zapomnę o tych planach.
Za cztery dni się bronię.
Gdy już będzie po wszystkim, nadrobię parę zaległości - siądę do bloga i zrobię nowy szablon, dodam kilka wpisów. Na razie wywalam te, których mi wstyd. Potem wywalę zdjęcia i przerzucę je w końcu na deviantART.
Jak już wytrzeźwieję po egzaminie.
Jak wytrzymać dzień bez wody? Z klamerką na nosie. Oby w wyniku napraw, ta nowa, lepsza woda, była lepsza i nowa.
Note to self (and to you too): częściej sprawdzać maila, bo czasem bywa tak, że od 24h masz w skrzynce odbiorczej propozycję nie do odrzucenia, a o tym nie wiesz.
Najfajniejszą rzeczą w pisaniu pracy dyplomowej i realizacji związanego z nią projektu jest perspektywa ukończenia tego cholerstwa i obronienia się w jak najkrótszym czasie, gdyż potem pozostaje już tylko schlać się do nieprzytomności, a ja mam wielką potrzebę się nawalić.