Polska Norma Nienormalna
poziom: 0, kategorie: internet, rant
5 komentarzy, trackback
Jesteś studentem uczelni technicznej. Co semestr masz do wykonania jakiś projekt - od prostych elementów, jak na przykład wałek z zębnikiem, do całkiem skomplikowanych, jak manipulator robotyczny. Jakie jest jedno z podstawowych kryteriów doboru elementów konstrukcji? Zgodność z normą, czy raczej - z Normą. Polską Normą. Tu właśnie zaczyna się cyrk.
Z dostępem do norm nie ma większego problemu, biblioteka uczelniana posiada dobrze zaopatrzoną czytelnię. Jeśli chcesz wziąć dane ze sobą, zaraz obok masz punkt ksero. Jeśli bardzo ci zależy, możesz jeszcze daną normę zakupić. W końcu norma to informacja publiczna, zatem pewnie grosze kosztuje...
Niespodzianka - gówno prawda.
Po pierwsze - kserując jakąkolwiek normę, naruszasz prawo autorskie. Kto jest autorem normy? A kogo to obchodzi?! Ważne, kto trzyma łapę na prawach, a trzyma Polski Komitet Normalizacyjny. PKN zaś nie uważa, że informacja publiczna powinna być wolna.
Po drugie - PKN, jako właściciel "autorskich praw majątkowych", narzuca wyjątkowo duże ceny za Polskie Normy. Dlaczego? Bo tak mu się podoba.
Jako student oczywiście możesz przepisać potrzebną treść ręcznie. Problem w tym, że jednym z założeń zadań projektowych (przynajmniej na moim wydziale) jest załączenie wszelkich katalogów i norm, a ręcznie przepisane dokumentu nie wchodzą w grę.
Wracając do horrendalnych cen - PKN ma do tego prawo, postępuje zgodnie z ustawą o normalizacji. Co z tego, że jest ona sprzeczna z ustawą o dostępie do informacji publicznej? PKN nie będzie przecież stosował się do ustawy, która szkodzi jego interesom.
Gdyby cena była symboliczna, na przykład pokrywała koszty nośnika - czy to papieru, czy też płyty CD albo hostingu dokumentów - nie pisałbym tego tekstu. Z drugiej strony możliwe, że nie jestem do końca zorientowany i papier, na którym drukowane są Polskie Normy na prawdę jest taki drogi, płyty odporne na uszkodzenia mechaniczne, a hosting Super-Premium-VIP? Inaczej nie potrafię wytłumaczyć tego, że dwustronna norma kosztować może 17 złotych i 60 groszy. Poprawka, mogę - ktoś chce się lekko, łatwo i przyjemnie nachapać.
Ze względu na taki cennik, przy czytelniach norm bardzo często działają punkty ksero, które - za cichym przyzwoleniem opiekunów tak zwanym normowni - kopiują cokolwiek się im przyniesie. Tak oto zamiast 17,60 PLN zapłacisz za Polską Normę 0,20 PLN.
Oczywiście nikt nie zmusza do stosowania w produkcji norm technologicznych, ale spróbuj wyprodukować i sprzedać śrubkę czy nakrętkę o, na przykład, nienormowym gwincie. Powodzenia.
Dlatego też w małych zakładach pracy, ze względu na koszty, nikt wydanej przez PKN normy w życiu nie widział. Kserokopii oficjalnie też nikt. Oficjalnie oddelegowuje się od czasu do czasu pracownika do czytelni, żeby zapoznał się z normami i podzielił się wiedzą z innymi. Nieoficjalnie - dokument tożsamości pod zastaw i wio do kserokopiarki. O studentach nie ma sensu wspominać, w końcu oni kserują wszystko.
Moim - i pewnie nie tylko moim - zdaniem Polskie Normy to dokumenty tego samego typu co ustawy i jako takie powinny być dostępne w internecie, dla każdego, najlepiej nieodpłatnie, ewentualnie za niewielką cenę. Nie jest normalną sytuacja, że na takich dokumentach próbuje się zarabiać ciężkie pieniądze.
Wpadli na to już w 2007 roku ustawodawcy i ruszyli z projektem ustawy, ale jak na razie nic się nie zmieniło. Polski Komitet Normalizacyjny próbuje trzepać kasę, a studenci kserują.
Od dawna planowałem coś o tym napisać. W tej formie tekst zainspirowany jest dyskusją z Akirą via IRC.
Wszelkie podobieństwo do już istniejących artykułów na ten temat jest przypadkowe. Poważnie.
<bounty_hunter> to jest jak mafia - ciągną otwarcie haracz za coś, co powinno być ogólnodostępne
<groszek> przeciez tak dziala panstwo
<groszek> :|
<groszek> sie dziwicie...


A już myślałem, że przepisy kopirajtowe nie mogą być głupsze.