Theme Hospital

wpis dodany o godzinie 13:44, 13 lutego 2008
poziom: 0, kategorie: gry
14 komentarzy, trackback

"Nowe gry nie mają duszy" - powiedz to głośno i zacznij szukać starszych produkcji. Dlaczego? Ano dlatego, że duża liczba (tak zwanych) starych gier daje więcej przyjemności z grania, niż nowe dzieła.

Niecały tydzień temu szukałem czegoś, co na chwilę odwróci moją uwagę od sesji egzaminacyjnej i dostarczy trochę rozrywki. Ciężkie procesy myślowe zaowocowały przypomnieniem sobie o Theme Hospital, w którego swego czasu zagrywałem się nocami. W chwili wydania TH nie miałem jeszcze komputera, więc mówiąc o "swym czasie", mam na myśli okolice roku 2004 i któreś wyjątkowo nudne wakacje.

Informacja dla niepoinformowanych: Theme Hospital to strategia ekonomiczna z 1997 roku, w której gracz ma za zadanie zbudować i zarządzać szpitalem. Jak większość gier Bullfrog Productions, zawiera ogromny ładunek humoru, głównie w postaci przedziwnych schorzeń pacjentów i urządzeń do ich leczenia.

Swoją drogą - żal za gardło bierze, gdy widzi się młodych "graczy", nie znających klasyki. Nieznajomość TH jeszcze zrozumiem, ale od groma dzieciaków nigdy nie słyszało/nie grało w Homeworld, serie Caesar/Faraon/Zeus, Fallout i im podobne.

Chwila poszukiwań, szybka instalacja, uruchomienie. Intro i menu główne wprowadzają w atmosferę gry - lekko absurdalny humor, odrobina przesady, wszystko kręci się wokół pacjenta... pieniędzy. Grafika i dźwięk nie są wyjątkowo piękne, ani też straszne. Są odpowiednie - komiksowe postaci, sprzęt, lekko przesadzone odgłosy - wszystko to poprawnie spełnia swoje zadanie.
Dobrze... Wszystko wczytane, animacje obejrzane. Czas zacząć zabawę.

Początek każdego poziomu jest praktycznie taki sam - dostajesz pusty budynek, wachlarz pomieszczeń diagnostycznych i zabiegowych, potencjalnych pracowników, o kwalifikacjach na różnym poziomie oraz całkiem pokaźną ilość gotówki, której musisz użyć, by z pustego budynku zrobić wzorowy szpital i spełnić narzucone przez Ministerstwo Zdrowia wymogi. No, to do roboty!

Recepcja stoi, lekarze mają gdzie pracować, ubikacje gotowe, pokój pracowniczy także. Nadchodzą też pierwsi pacjenci i zaczyna się prawdziwa zabawa. Diagnoza u jednego lekarza, potem u następnego, ewentualny dłuższy pobyt na oddziale pod okiem pielęgniarki, znów lekarz i leczymy. Pacjentom dolegać może praktycznie wszystko - od Syndromu Osobowości Telewizyjnych, przez nadliczbowe żebra, po częściową lub całkowitą niewidzialność. Wraz z nowymi wykrytymi przypadłościami, szpital potrzebuje kolejnych pomieszczeń, w których można im zaradzić. Taka to samonapędzająca się maszyna: budujesz szpital - przychodzą pacjenci, więc musisz rozbudować szpital, przez co więcej pacjentów przychodzi i tak dalej.

Mim o to gra nie jest monotonna. Każdy poziom oferuje nowe "atrakcje" - bardziej wymagające choroby, epidemie, nagłe wypadki, katastrofy... Jeśli jednak zacznie Ci się nudzić - nie ma problemu, możesz wyłączyć, usunąć, znaleźć coś więcej. Theme Hospital nie wywołuje jakiegoś przymusu grania - dojścia do następnego poziomu, dokonania jakiegoś odkrycia - po prostu dostarcza kilkunastu godzin dobrej zabawy.

Na koniec krótka rada - przy planowaniu rozkładu pomieszczeń, pod uwagę należy też wziąć ścieżki, którymi poruszać się będą pracownicy i pacjenci. Im mniej czasu od przekroczenia przez pacjenta progu szpitala do jego wyleczenia, tym lepiej.


komentarze:
ein
komentarz dodany o godzinie 14:00, dnia 13 lutego 2008

Ha! Normalnie jakbym ja to pisał. Parę dni temu ściągnąłem TH i zabawa jest rewelacyjna! Ta gra jest wspaniała. Jak byłem młodszy, to była dla mnie za trudna, ale teraz jakoś idzie i jest świetnie.

Również uważam, że nowe gry nie mają tego, co mają stare -- grywalności. Dzisiaj za duży nacisk kładzie sie na realizm, czyli bajer grafika i dźwięki. O nie nie. Nie tędy droga -- gry nie mogą aż tak imitować życia, niech zostawią sobie to coś bajkowego, co nie pozwala się od nich oderwać. Wolę słabszą grafikę, np. rysunkową, ale za to z dużą grywalnością. TH właśnie takie jest. (No i ta grafika wcale nie jest taka zła, btw).

Fajnie, że ktoś jeszcze pamięta o TH. Pozdrawiam.

Hoppke
komentarz dodany o godzinie 14:18, dnia 13 lutego 2008

Theme Park też jest fajne. A co do tego, że nowe pokolenie nie zna staroci... no trudno. Nie zostaje nic jak się z tym pogodzić. Skoro nie pamiętają Fallouta, to skąd mają kojarzyć TH, Syndicate, czy Flashback (że wymienię tylko te "nowsze";)

yoshi314
komentarz dodany o godzinie 15:00, dnia 13 lutego 2008

dla mnie niepodzielnie rzadzi startopia.

ostatnio glownie walcze z wine zeby zaczela w koncu dzialac pod pingwinem - to chyba ostatni powod dla ktorego ciagnie mnie do windows :/

piotrekr
komentarz dodany o godzinie 16:04, dnia 13 lutego 2008

Też niedawno ( jakieś 2 miesiące temu ) ściągałem stare gierki i odpalałem pod dosboxem a wspomnienia wracały ;) A co do pamiętania starych gier to ja nie pamiętam takich gier jak "Homeworld, serie Caesar/Faraon/Zeus, Fallout i im podobne" natomiast bardzo dobrze pamiętam F117A, Lotus, Blues Brothers, Bulderdash (Chyba tak to się pisało).

bounty_hunter
komentarz dodany o godzinie 16:06, dnia 13 lutego 2008

piotrekr: Boulderdash :) Dorzuciłbym jeszcze Rick Dangerous, Montezuma's Revenge bądź Another World. Takimi tytułami nie rzucałem w tekście, bo jeśli o wymienionych dzieciaki nic nie wiedzą, to o tych już w ogóle. Dla armii dzisiejszych graczy "stare gry" to te, które wyszły wcześniej, niż rok temu ;p

Barry
komentarz dodany o godzinie 16:38, dnia 13 lutego 2008

E tam, jak Bullfrog, to tylko Dungeon Keeper :P

A, i symetrycznie mnie wkurza bardzo, jak widzę te tłumy "elyty" co to niczego nowego nie ruszy, bo bezduszne i niefajne. Ja jakoś nie mam problemu, żeby sobie pogrywać naprzemiennie to w Turricana II z Amigi, to w zeszłoroczne Guitar Hero. I nie rozumiem, dlaczego miałym sięz którejkolwiek strony ograniczać przez datę wydania.

bounty_hunter
komentarz dodany o godzinie 16:40, dnia 13 lutego 2008

Barry: "Bezduszność" to przerzutnia była, przenośnia i przesada, do kupy z uogólnieniem. Sam teraz pogrywam w Crysisa na komputerze brata, jak ten się wyniesie, a w planach mam przejść Stalkera ;)

ein
komentarz dodany o godzinie 16:44, dnia 13 lutego 2008

Nie no, takie ograniczanie siebie jest bez sensu całkowicie.

Ja jestem fanem starych gier, ale nowymi też nie gardzę niejako na wejście. Inna sprawa, że jakoś nie mam czasu na i dostępu do nowych gier.

Hmm... z "nowszych" tytułów to na dłużej mnie zatrzymała Bitwa o Śródziemie (pierwsza część).

A stare gry to zamiast pod Winem lepiej uruchamiać pod DosBoxem, chociaż ten też potrafi dziwnie działać pod Linuxem -- ja go używam pod Windowsem.

Mouse
komentarz dodany o godzinie 16:51, dnia 13 lutego 2008

Tak, TH jest świetną grą. Uwielbiam strategie (same w sobie) jak i ekonomiczne. Pamiętacie jeszcze Anno 1602, albo Age of Empire? Normalnie, łezka się w oku kręci. :-)

ein
komentarz dodany o godzinie 16:52, dnia 13 lutego 2008

Hehehe, w AoE to rypie się ostro po LANie w akademikach UWr-u ;)

Anno 1602 kojarzę tylko z nazwy, nie grałem w to nigdy :(

Hoppke
komentarz dodany o godzinie 16:54, dnia 13 lutego 2008

Wydaje mi się, że po pierwsze trochę idealizujemy stare gry (bo wiążą się na ogół z czasem gdy człowiek był młody i nie miał większych zmartwień), więc działa tu magia sentymentu. Po drugie kiedyś grom było łatwiej odkryć coś nowego -- Dune2 czy Wolfenstein na przykład. Po tylu latach prawie wszystko wydaje się już wtórne. No i po trzecie dawniej rynek gier był chyba mniejszy i powstawało mniej produkcji (więc każda cieszyła się większym udziałem rynku i większą sławą wśród graczy), a teraz gier mamy mnóstwo, czasu mało, no i gry się spłycają tak, by dostarczały rozrywki tylko na kilkanaście/kilkadziesiąt godzin.

Kiedyś gry przechodziło się po X razy. Teraz się tak już chyba nie robi, szkoda czasu. Lepiej sięgnąć po kolejny tytuł... co nie?

Mouse
komentarz dodany o godzinie 17:02, dnia 13 lutego 2008

@Ein: Anno to świetna gra, klasyka strategii. Odgrzałam i gram. Spróbuj. ;-)

@Hoppke: Nie miał zmartwień... i nie miał Internetu. :-D

yOSHi314
komentarz dodany o godzinie 08:10, dnia 14 lutego 2008

'elyty' jak 'elyty' - grywam w nowe rzeczy ale jakos nie potrafie nad nimi przysiasc na dluzej. w koncu zawsze wracam do startopii i total annihilation :D

seg
komentarz dodany o godzinie 17:32, dnia 14 lutego 2008

O Theme Hospital sporo słyszałem, zagrać nie miałem okazji, ale chyba to niedługo nadrobię. Ze starych gier uwielbiam Tormenta (1999), a Unreal Tournament (też '99) uważam za lepszy od chyba wszystkich późniejszych FPS-ów - prawie w ogóle się też nie zestarzał.



podpis:
WWW:
kod:
 antyspam
treść: