1 stycznia 2008

wpis dodany o godzinie 00:53, 02 stycznia 2008
poziom: 0, kategorie: osobiste
1 komentarz, trackback

Idę przez miasto. Jest wcześnie popołudnie, Nowy Rok. Wracam z imprezy sylwestrowej. Spory kawałek drogi do domu muszę przejść piechotą, świąteczny rozkład jazdy autobusów nie jest mi zbyt przyjazny. Mimo ilości wypitego alkoholu, jestem trzeźwy jak świnia. Idę i robię to, co najbardziej mi odpowiada - patrzę.

Przez długi czas nie przejeżdża ani jeden samochód, nie mija mnie ani jeden przechodzień. Miasto dziś jest ciche, praktycznie milczące. Nocą huczało i trzęsło się od muzyki i tańców, jego rozbłyskało dziesiątkami kolorowych, głośnych sztucznych ogni. Ostatniej nocy roku jego mieszkańcy, tak jak wszyscy inni ludzie na tej planecie zdawali się krzyczeć - "Kolejny rok! Jeszcze tu jesteśmy i na długo zostaniemy!" Wczoraj przypominali o swoim istnieniu. Dziś, zmęczeni tą pracą, muszą odpocząć. Patrzę na bloki i z zamyśleniem kiwam głową - sam brałem w tym udział, dobrze wiem, o co chodzi. Ja, na szczęście, już się wyspałem.

Dzwonię do domu, żeby sprawdzić, czy nie oberwie mi się za tak późny powrót. Mam dziś szczęście, wszyscy zdają się być w dobrym humorze. Żadnych dwuznacznych pytań czy insynuacji. Zapewne w domu też było całkiem wesoło.

Mijam grupkę dziewczyn, wracających z zabawy. Uśmiechnięte, ale nie roześmiane, zmęczone nocą. Po drugiej stronie ulicy widzę parę, lekko zataczając się wracającą do domu. Parę pojedynczych osób, szczelnie owiniętych w płaszcze. Wszyscy rozespani, chcący jedynie wrócić do domu, położyć się, wypocząć.

Właśnie takie miasto lubię - bardzo ciche, pozbawione jednej ze swych cech - hałasu. Takie jest tylko bardzo późną nocą i w świąteczne poranki, oraz w ten jeden dzień - Nowy Rok.


Dużo szczęścia w tym roku, życzę wszystkim.


komentarze:
Ethan
komentarz dodany o godzinie 01:14, dnia 02 stycznia 2008

I tylko trzeba ostrożnie omijać rozbite butelki ;]



podpis:
WWW:
kod:
 antyspam
treść: