Deus Ex
Są takie gry, do których można wracać wielokrotnie, które, mimo upływu czasu, nadal zdają się pozostawać najlepszymi w danym gatunku. Do takich gier na pewno należy Deus Ex, świetny mix FPS i RPG, według wielu osób najlepsza gra w historii komputerowej rozrywki. Można by z tym polemizować, ale na pewno jest w ścisłej czołówce.
Gra ma już 7 lat, wydana bowiem została w 2000 roku, mimo to, moim zdaniem, prezencję nadal ma bardzo dobrą. Jest to praktycznie zasługa silnika graficznego, UnrealEngine, który już na samym począku swojej "kariery" miał co pokazać.
Efekty dźwiękowe są co najmniej dobre. Przyczepić mógłbym się chyba tylko do tego, że karabinek szturmowy, po zamontowaniu tłumika, mimo strzelania seriami, wydaje tylko pojedynczy odgłos tłumionego wystrzału na serię. Ale to chyba wszystko, co mi przeszkadzało.
Idealna, moim skromnym zdaniem, jest muzyka. Inny podkład w każdej lokacji świetnie buduje klimat, zmieniające się w trakcie potyczek utwóry dobrze oddają dynamikę walki.
A walczyć jest czym, arsenał jest bardzo bogaty: od paralizatora, po działko plazmowe, a pomiędzy nimi pistolety, karabiny, miecze, granaty... Nie wszystko jednak można zabrać ze sobą, do dyspozycji jest określona ilość miejsca w inwentarzu, a broń swoje zajmuje, zgodnie z zasadą "im większa moc, tym większa giwera". Poza tym w grze znaleźć można liczne modyfikacje, niektóre jednorazowe, inne zaś pozwalające wielokrotnie poprawiać broń - tłumiki, celowniki laserowe, zwiększające celność stabilizatory...
Główny bohater sam też jest niezłą maszynką do zabijania - w grze sporo jest nanomatycznych modyfikacji, poprawiających wytrzymałość, zwiększających szybkość, siłę, i tak dalej. Dla każdego coś dobrego.
Nie te jednak elementy czynią z Deus Ex świetną grę. Najważniejszą rolę (o czym w erze pogoni za mocą obliczeniową niektórzy zapominają) odgrywa fabuła. Bez wdawania się w szczegóły: mamy walkę z terroryzmem, globalną konspirację, nanotechnologię, sztuczne inteligencje, nie-taki-dobry ONZ...
To wszystko wciąga, wciąga głęboko. Liczne wątki poboczne, dobrze przez twórców rozwinięte, są nie tylko tłem, a przynajmniej nie muszą nim być, gracz ma wolną rękę: jeśli chce, może przebiec całą grę, koncentrując się na głównym wątku, albo też przeszukiwać obszary, gromadzić informacje, rozwiązywać cudze, drobne (zwykle tylko pozornie) problemy. Do tego każde zadanie można wykonać po swojemu. Jeśli ktoś lubi styl Johna Rambo - proszę bardzo, droga wolna! Jeśli zaś komuś bardziej odpowiada czajenie się w mroku - nie ma sprawy! Ograniczeń jest naprawdę niewiele.
Jak na RPG, Deus Ex jest jednak cholernie liniowy. Rekompensuje to jednak wspomniana wcześniej gęsta od tajemnic fabuła, oraz możliwość wyboru przy samym końcu gry. Za czym się opowiesz? Globalna anarchia? Rządzenie światem z tylnego siedzenia? Oświecony autorytaryzm? Oczywiście nikt nie zabronia wypróbowania każdego rozwiązania po kolei. Właściwie wątpię, by ktokolwiek z własnej woli pominął tę możliwość.
Niewiele więcej można o grze powiedzieć, bez wdawania się w szczegóły fabuły (ja przynajmniej nie potrafię, przyznać muszę), a tego nie chcę. Każdy sam powinien poznać historię tak dobrą, jak ta, dlatego też polecam Deus Ex każdemu, kto jeszcze w nią nie grał. A kto grał, niech zagra jeszcze raz, tak jak ja. Kolejne podejścia niczego nie ujmują tak dobrej rozrywce.


podpisuję się obiema rękami. przeszedłem dwa razy, już jakiś czas temu i powoli dojrzewam do następnego. szkoda wielka, że twórcy nie wykorzystali ogromnego potencjału gry i nie wydali żadnego dodatku. owszem, wyszła druga część, ale zdecydowanie gorsza od pierwszej. ratować też można się modami i scenariuszami zrobionymi przez fanów, jednak są one różnej jakości. kurczę, dlaczego dziś nie robi się takich gier?